NIE CZAS NA POMNIKI, GDY GINIE NARÓD



ks. dr A. Krzesiński (New York)





Król Jagiełło, pomnik autorstwa Stanisława Kazimierza Ostrowskiego, w Central Parku, NY.



Zabieram ponownie głos w sprawie pomnika Jagiełły. Czynię to jedynie dlatego, że sprawa ta, prowadzona w niewłaściwym czasie i przy pomocy nieodpowiednich metod, w wysokim stopniu kompromituje Polonię. W czasie, w którym się ważą losy Polski, w którym tysiące naszych rodaków w Polsce, Niemczech, i innych krajach Europy giną z głodu, prowadzi się na olbrzymią skalę zakrojoną kampanię w celu wydobycia z kieszeni jak największej ilości pieniędzy. Od dłuższego czasu utrzymuje się biuro i marnuje się wielkie sumy na opłacanie urzędników. Trwoni się setki i tysiące dolarów na układanie i ogłaszanie komunikatów, na wysyłanie listów do Prezydenta Rzeczypospolitej w Londynie, do premiera i ministrów Rządu polskiego, do biskupów katolickich i protestanckich, do księży, pastorów i rabinów, do Polaków, Anglików i Amerykanów - do wszystkich w ogóle ludzi, bez względu na narodowość i religię, od których uzyskać można datki pieniężne.


Aby wydobyć więcej pieniędzy, dzieli się wszystko na okresy i raty. Autor pomnika, p. Stanisław Ostrowski, wychodząc widocznie z założenia, że dzieło jego jest bezcenne i nie da się ściśle pod względem finansowym określić, przez sześć lat zajmował się jego sprzedażą. I niewątpliwie sprawa zakupna nie byłaby jeszcze ukończona, gdyby nie ta okoliczność, że cierpliwość ludzka ma swe granice.


Podobnie na raty i okresy urządza się sprawę umieszczenie pomnika w Parku Centralnym Nowego Yorku. Każdego tygodnia urządza się zebranie komitetu, na które wszystkich się zaprasza. Urządza się zebranie celem poświęcenia pustego miejsca, na którym ma stanąć pomnik i szumnie sprasza się na to puste miejsce całą Polonię nowojorską i okoliczną. Zapowiada się wielkie zebranie w sprawie poświęcenia pierwszego kamienia. Później, być może będzie się urządzało nowe, wielkie zebrania w sprawie poświęcenia drugiego, trzeciego i czwartego kamienia. Wszystko obliczone na wyciągnięcie możliwie największej liczby pieniędzy, do czego mają się przyczyniać coraz nowe, codziennie w pismach ogłaszane komunikaty, nawołujące do przesyłania pieniędzy.


Sprawa jest tym bardziej kompromitującą, że pomnik jest zbyt małych rozmiarów i wywołuje wrażenie czegoś groteskowego. Ważniejszą rzeczą jest jednak jest to, że przedstawia on małą wartość artystyczną. W wykonaniu autor popełnił zasadnicze błędy. Wystarczy zwrócić uwagę na niektóre z nich tylko. I tak, na przykład, król Jagiełło trzyma miecze wzniesione w górę, co wskazywałoby na uniesienie i dziękczynienie za pomoc Bożą w odniesieniu zwycięstwa, tymczasem głowę ma pochyloną i twarz zupełnie obojętną i apatyczną, żywcem skopiowaną z jakiegoś lichego wzoru.


Koń, na którym król siedzi, wygląda jakby za wzór autorowi służył koń drewniany. Do tego nie jest to koń rasowy, jakiego używał król Jagiełło, lecz jakiś koń roboczy. Prócz tego rażącym jest anachronizm. Cały zad konia przykryty jest czaprakiem i delią królewską. Czy taki koń mógłby się poruszać w czasie bitwy pod Grunwaldem? Gdzie jest sens? Gdzie logika? Dość starannie jest uwzględniona tylko strona dekoracyjna. Ale dekoracja w pomniku jest sprawą podrzędną. Czas skończyć z tą sprawą, przynosi [ujmę] Polonii!


Ludzie obcy nie mogą zrozumieć, jak obecnie można zajmować się tak drobną sprawą. Czy nie jest to dowodem wielkiej powierzchowności, lekkomyślności i bezmyślności u jednych, a nieograniczonej chciwości u innych. Czy zajmowanie się lichym pomnikiem i wyłudzanie pieniędzy, które powinny być użyte na ginących z głodu, nie jest dowodem zobojętnienia względem bohaterskiego i strasznymi cierpieniami nawiedzonego narodu?


Uratowanie jednego dziecka polskiego od śmierci głodowej większe ma znaczenie, niż wzniesienie tysięcy pomników.


Rodacy! Do pracy nad ratowaniem naszego narodu, nie do wznoszenia pomników! Obcy nas zawstydzają, widząc naszą opieszałość. Pieniądze, uzbierane na pomnik Jagiełły, przeznaczyć na ratowanie od śmierci naszych dzieci - żywych pomników naszego narodu. Olbrzymia większość niekontrolowanych w ciągu sześciu lat pieniędzy przepadła bezpowrotnie, znalazłszy się w kieszeniach ludzi, dla których pieniądz ważniejszym jest od ojczyzny. Przynajmniej te pieniądze w wysokości kilkunastu tysięcy dolarów, które ocalały, przeznaczyć na rzecz cierpiącej Polski.


Gdy spełnimy nasz obowiązek względem polskiego narodu, wzniesiemy w Parku Centralnym Nowego Yorku dla króla Jagiełły pomnik, nie ten lichy, który nieuczciwa propaganda gwałtem nam narzuca, ale naprawdę wspaniały o wysokim poziomie artystycznym. Będzie on przynosił nam chlubę i świadczył zarazem o rozsądku naszej Polonii.



Tekst opublikowany w 19 czerwca 1945 roku na łamach polonijnej gazety "Dziennik dla Wszystkich", ukazującej się w Nowym Jorku.