Muza Schrödera jest jak kot Schrödingera. Istnieje i nie istnieje jednocześnie. Jest blisko, niemal na wyciągnięcie ręki, a zarazem pozostaje poza zasięgiem. Obiecuje spełnienie, ale równie skutecznie je zawiesza. Poeta widzi ją, czuje jej obecność, ciała ich odrobinę stykają się ze sobą — a jednak to wszystko odbywa się w przestrzeni, w której realność i wyobrażenie zaczynają się niebezpiecznie mieszać.
Jest w tej relacji szczegół, który zmienia wszystko. Muza, wyciągniętymi dłońmi, ogranicza pole widzenia poety. To nie jest gest czułości ani nawet prowokacji. To gest dyscypliny. Przypomina klapki zakładane koniowi pociągowemu — po to, by nie widział świata, lecz tylko kierunek, w którym ma iść. Poeta nie jest tu wolnym obserwatorem. Jest prowadzony. To, co uznaje za natchnienie, okazuje się formą kontroli. To, co bierze za intensywność widzenia, jest w istocie jego zawężeniem. Muza nie odsłania przed nim świata — ona go redukuje, filtruje i porządkuje według własnych zasad. W tym sensie nie jest źródłem twórczości, lecz jej warunkiem, a zarazem ograniczeniem.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że poeta zdaje się na to przystawać. Nie buntuje się, nie próbuje odzyskać pełni widzenia. Przeciwnie — przyjmuje narzucone mu ramy jako własne. To, co jest formą prowadzenia, odczytuje jako dar. To, co jest zawężeniem, uznaje za pogłębienie.
I jeszcze jeden znak, którego nie sposób pominąć. Ciało muzy lśni złocistym brązem, podczas gdy głowa poety pozostaje przyciemniona, ciężka, niemal przygaszona. To nie jest przypadek materii ani patyny. To różnica porządków: ona należy do światła, on — do cienia. Ona przyciąga wzrok, on go traci. Ona jest powierzchnią, na której zatrzymuje się spojrzenie on — miejscem, w którym to spojrzenie gaśnie.
Czy muza naprawdę jest? Czy tylko uruchamia się w poecie to, co i tak już w nim było? W tej rzeźbie nie ma pewności. Jest stan zawieszenia, w którym pragnienie jest jednocześnie spełnione i niespełnione. A poeta, jak każdy rozsądny człowiek, powinien wiedzieć, że takich eksperymentów lepiej nie przeprowadzać na sobie.
Ale poeta — jak to poeta ... i tak otwiera pudełko.
____________________________
Waldemar Schröder (ur. w ZSRR, czynny od lat 90. XX w.) – rzeźbiarz figuratywny działający w Niemczech. Od początku lat dziewięćdziesiątych tworzy w brązie i kamieniu, podejmując tematykę postaci ludzkiej, relacji i napięć egzystencjalnych. Jego prace prezentowane były na wystawach indywidualnych i zbiorowych w Niemczech oraz innych krajach Europy. W twórczości Schrödera widoczna jest synteza klasycznego modelunku z współczesną refleksją nad kondycją człowieka.