O życiu i malarstwie Henryka Grombeckiego



Ilona Osińska i Piotr Mierzejewski





Henryk Grombecki i jego żona Wiktoria. Zdjęcie artysty, nieznanego autora, pochodzi z monografii Macieja Masłowskiego (1936). Portret żony artysty wyszedł spod jego pędzla.



Henryk Grombecki (1882-1933), wybitny artysta malarz, określany był jako klasycyzujący realista, specjalizujący się w portrecie i pejzażu. Malował także kwiaty i obrazy o tematyce religijnej. Najczęściej posługiwał się akwarelą, i to zazwyczaj werniksowaną. Tworzył powoli, a wielką uwagę przykładał do spraw warsztatowych. Jest on jednym z wybitnych artystów, które prac brak na polskich aukcjach, a jedynie kilka dzieł jest w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.


Obrazy Grombeckiego poprzedzały liczne studia. Mieczysław Wallis recenzując jedna z jego wystaw, napisał w roku 1926: "Jego portrety, to — drobiazgowe studia psychologiczne, malowane z ogromną rzetelnością malarską. O tej rzetelności artystycznej p. Grombeckiego świadczy nawet katalog wystawy. Tylko kilka utworów figuruje tutaj jako „obrazy" reszta, to — „studia, szkice , projekty". Ilu malarzy jednak poprzestaje na takich ,.studach, projektach", nadając im tylko gromkie miano „obrazów"!


Część krytyków zarzucała Grombeckiemu sztywność i zbędną drobiazgowość. Czasami stawał się mniej poważny w swojej artystycznej działalności i dla prasy tworzył humory rysunkowe jak i karykatury.


Przez ostatnie cztery lata życia mieszkał i - ciężko schorowany -tworzył na warszawskiej Ochocie, w kamienicy przy ul. Filtrowej 83, należącej do SM "Osiedle Artystów Plastyków". Sąsiadami jego byli twórcy reprezentujący wszelkie działy sztuk pięknych. Dość chociaż parę nazwisk malarzy wymienić, jak Stanisława Żukowskiego, Zygmunta Waliszewskiego, Józefa Czapskiego, Franciszka Szwocha, czy Mieczysława Kotarbińskiego, nie mówiąc już o rzeźbiarzach, grafikach, ceramikach .... Dom przy Filtrowej był w owym czasie swoistym centrum kulturalnym Warszawy, gdzie odbywały się koncerty, wystawy i miały swoje siedziby związki artystów plastyków i architektów.


Nie dane było jednak Grombeckiemu długo cieszyć tak wybornym towarzystwem innych artystów i wyśmienitymi warunkami do pracy twórczej. Nie doczekał się nawet 50. rocznicy rocznicy swoich urodzin. Zmarł nagle 11 stycznia 1993, w swoim mieszkaniu przy ul. Filtrowej. Od małego był kruchego zdrowia, a szczególnie poważne problemy miał przez całe życie z sercem. Co ciekawe, wątłość nie stanęła mu na przeszkodzie, aby w roku 1905 odbyć pieszą(!) artystyczną wędrówkę z Krakowa do Rzymu. Trasa jego marszu wiodła przez Słowację, Turyngię, Tyrol austriacki, niemiecki i włoski.


Już w roku 1936 pojawiło się drukiem monograficzne opracowanie jego życia i twórczości, autorstwa Macieja Masłowskiego, zatytułowane "Henryk Grombecki 1883-1933. Studium monograficzne". Badacz ów tak pisał:


„W pamięci każdego, kto zetknął się z Henrykiem Grombeckim, pozostanie niewątpliwie wyraz jego oczu, o spokojnym, głębokim wejrzeniu. Te oczy wymowne, otwierające jakieś szerokie drogi do duszy – to symbol całej jego zamkniętej, arystokratycznej sztuki. Bo w istocie malarstwo tego zdecydowanego pozornie realisty było sztuką duchową, budowaniem od wnętrza, szukaniem ukrytej, drugiej strony zjawisk fizycznych i bez wątpienia, to co wyziera zeń, wstydliwie kryjąc swą prawdę – to psyche.”






Nekrologi Henryka Grombeckiego zamieszczone w "Kurierze Warszawskim".



Umierając bezdzietnie, pozostawił żonę Wiktorię z domu Jędrzejewicz. Ożenił się z nią w roku 1906, wkrótce po powrocie z pieszej wędrówki do Włoch. Podstawowym źródłem dochodów obojga stała się praca w charakterze nauczycieli rysunku w warszawskich szkołach, m.in. w II Państwowym Gimnazjum Męskim im. Tadeusza Czackiego (teraz to XXVII Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Czackiego w Warszawie.


Wiktoria Grombecka podarowała po śmierci męża powstającemu Muzeum Narodowemu w Warszawie, dla Działu Malarstwa Polskiego i Rzeźby Polskiej, pięć jego prac. Były to: dwa portrety ojca artysty, swój portret, portret ks. J. Śmigielskiego oraz obraz o tytule "Pamięci babek naszych".

Grombecka niemal natychmiast po śmierci męża, ze względów ekonomicznych, wynajęła mieszkanie, które dotąd zajmowała razem z mężem. Wróciła do niego dopiero po kampanii wrześniowej, gdy najemca, wicekonsul amerykański, wraz z rodziną opuścił Warszawę.


Zginęła 8 sierpnia 1944 roku, podczas Powstania Warszawskiego u siebie w mieszkaniu, zastrzelona na wózku inwalidzkim przez żołnierza RONA.






Henryk Grombecki: Rynek Starego Miasta.
Akwarela w zbiorach Muzeum Warszawy, prawdopodobnie z roku 1919.



Jan Kleczyński, pisarz i krytyk sztuki, był autorem pierwszej pośmiertnej oceny twórczości Grombeckiego. Ukazała się ona na łamach "Kuriera Warszawskiego" w roku 1933 i prezentowała się jak niżej:


"Jeden z najwybitniejszych artystów polskich, Henryk Grombecki, rozstał się z tym światem. Od dawna chorował na serce. Życie jego nie szło po różach. Był artystą samodzielnym, oryginalnym, niezależnym od teorii, od mody, od wpływów „izmowych". To nie popłaca — tym bardziej, że pragnął, aby sztuka miała na wystawach wysoki poziom, aby ją otaczał szacunek ludzki, aby ludzie niepowołani nie wtrącali się do wyrokowania o niej."


"Był to człowiek wrażliwy jak mimoza, uprzejmy i niezmiernej dobroci, ale jednocześnie w sprawach dotyczących artyzmu był niezłomny. Surowy w wymaganiach względem siebie, pracował nad swymi tworami długo i wytrwale, nie zadawalał się połowicznymi wynikami, dążył do doskonałości i nieraz ją osiągał. Stworzył wiele dzieł niezwykle wysokiej wartości. Głównym materiałem, w którym pracował, była akwarela. Ale trudno było rozpoznać ten materiał w jego obrazach, które osiągały plastykę, barwność i siłę o szlachetnej matowości tonów. Rzadziej używał farby olejnej, choć posługiwał się nią z równym mistrzostwem."


"Portrety i studia figuralne Henryka Grombeckiego precyzją i wyrazem przypominały niekiedy największych mistrzów przeszłości. To „niekiedy" wstawiam jedynie po to, aby w tym wspomnieniu o artyście oddać hołd jego bezgranicznej sumienności i nie w padać w ton „de mortuis nil nisi bene“ — a życzeniem przedśmiertnym zmarłego było, aby tego tonu unikać. Stwierdzam więc, że być może, bywały w twórczości jego dzieła nieco mniej silne, lub w sumienności swej aż zbyt precyzyjne w szczegółach — ale tu znów się muszę zastrzec, iż wrażenia krytyczne mogły ulegać pewnej sugestii z powodu, że otaczające, nie tylko u nas, ale i w całej Europie obrazy w spółczesne Grombeckiemu, szczególniej w pierwszej połowie jego życia, różniły się od jego koncepcji twórczej zasadniczo."


"Mianowicie w latach 1900 — 1907 panowały u nas i w Europie nastroje impresjonistyczne i postimpresjonistyczne, później znów zaczęły się tańce błyskawicznie zmieniających się „modernizmów", które ustają dopiero dzisiaj, kiedy i u nas i we Francji wracają do idei wiecznych, właśnie tych samych, które przyświecały twórczości Grombeckiego. Tak się więc stało, że idee artysty pod koniec jego życia zwyciężyły i od kilku lat Grombecki należał do członków kierujących tej instytucji, której celem jest propaganda wielkiej sztuki wysoko wartościowej — do I. P. S."


"Oprócz portretów, Henryk Grombecki tworzył również pejzaże — ale był to pejzaż bardzo różny od widoków, zbieranych z natury przez większość pejzażystów naszych i obcych. Pejzaż Grombeckiego — to może najbardziej jasne wytłumaczenie jego dążeń. Najbliższy on jest tej twórczej swobodzie, która stanowi zdobycz niewątpliwą i jedyną nowszych czasów. Był to — a raczej jest — bo twory sztuki trwają wiecznie — pejzaż fantastyczny, wizyjnie kompozycyjny, a przecież realny jako twór żywy. mający własną logikę, światło i barwę. Ten realizm marzenia — to właśnie sztuka Grombeckiego, który tu stworzył jedno z arcydzieł malarstwa polskiego myślę o tym pejzażu, gdy wspaniałe w żywości nastroju wielkie drzewa otaczają budowlę piękną, szlachetnie polską. Tu jest dusza artysty , to poemat o rzadkiej piękności i powadze skończonego wyrazu. Rzecz była wystawiona przed kilkoma laty na Nowym Świecie, kiedy to I. P. S. błąkał się jeszcze po wynajętych lokalach."






Rok 1926: Fragment wystawy prac Henryka Grombeckiego w salonie Czesława Garlińskiego
w Warszawie. Największa praca widoczna na fotografii to projekt obrazu zatytułowanego
"Rok 1920".



Tekst nasz kończymy cytując opinię Wacława Husarskiego malarza, poety krytyka i historyka sztuki na temat twórczości Henryka Grombeckiego:


"Przebieg działalności Grombeckiego od pierwszych jego wystąpień aż do dnia dzisiejszego należy do najbardziej skomplikowanych i dziwnych zjawisk psychologii twórczej, jakie zdarzyło mi się spotkać w nowszej naszej sztuce."