- laska-starosci
- zaba-na-krzyzu1
- nicolas-guagnini
- trabant-pomnik
- ptak-samopoznania
- kostya-lupanov
- waldemar-schroder
- miguel-corrubias
- spodnie-wagina
- herran-satyr
- jezus-maria-incompositus
- walid-ebeid
- walid-ebeid
- walid-ebeid1
- piss-christ
- frida-kahlo
- arkhip-kuindzhi
- archip-kuindzi
- smiling-spider
- cezanne-skulls
- beata-czapska
- frida-diego-banknot
- siemiradzki-kobieta-albo-waza
- siemiradzki
- malcolm-t-liepke
- madonna-kolekcja-obrazow
- hopper-railrod sunset
- lev-trotsky
- tomasz-koper-ziarno
- tomasz-koper-ziarno
- agnieszka-wagner
- kamila-kowalik
- ekslibris
- femme-qui-pisse
- bron-jej
- juan-pantaleon
- rorris-angelika
- totem
- sasna-hitler
- picabia
- francis-picabia
- czarownice
- czarownice
- ilona-osinska
- lampa-filozofow
- szczypas
- hitlerowska-matka-boska
- princess
- madonna-child
- laurie-simmons
- pawiak-sprzedany
- lorenzo-aguirre
- gala-milovskaya
- abel-warshawsky
- xavier-sager
- banksy-toxic-mary
- corrubias-francisco-franco
- balsamarium
- boxer-balsamarium
- modlitewnik
- szablon2
- 3gracje
- jezus-i-hulajnoga
- portret-stalina
- auguste-clesinger
- Surallo-Gajduczeni
- CMENTARZ-RZEZB
- cmentarz-rzezb-w-paryzu1
- salvador-dali
- melkiorre-melis-poster
- karl-goetz-invasion
- blazen
- damska-torebka
- czarna-wiewiorka
- karl-goetz-1923
- lautrec
- susanne-valadon
- otto-dix-burdelmama
- prostytutka
- finkel-fishof
- riccardo-bettazzoni
- schmidt-gora
- samael
- franz-west
- gwalty-na-niemkach
- tomasz-koper-bagaz
- magdalenia-schmidt-gora
Bolesny autoportret.
Jenny Saville i jej «Reverse»
Jenny Saville, „Reverse”, 2002–2003, olej na płótnie, 213,4 × 243,8 cm, kolekcja prywatna.
Autoportret z głową ułożoną na boku i fragmentem twarzy odbitym w lustrze to w naszym odczuciu przejmujący obraz cielesności i bezbronności.
Wobec cudzej bezbronności często czujemy się bezradni. Chcielibyśmy wiedzieć, co się wydarzyło, znaleźć właściwe słowa, wykonać jakiś prosty, pomocny gest. Podsunąć poduszkę pod głowę, odsunąć włosy z twarzy, zapytać, czy boli. Tak właśnie odbieramy obraz „Reverse” Jenny Saville [1] - dzieło, przy którym nasza ciekawość malarstwa spotyka się z odruchem troski o przedstawionego człowieka. A przecież nie wiemy, czy tej kobiecie rzeczywiście dzieje się krzywda.
Jenny Saville nie pozwala nam zachować wygodnego dystansu. Głowa ułożona na boku, rozchylone usta, spojrzenie, którego nie potrafimy jednoznacznie odczytać ... Wszystko to sprawia, że czujemy się dopuszczeni do bliskości niemal zbyt intymnej. Jakbyśmy znaleźli się obok kogoś w chwili, kiedy przestał kontrolować swój wygląd. Kiedy twarz odpoczywa od obowiązku reprezentowania człowieka przed światem.
Powstały w latach 2002–2003 obraz ma ponad dwa metry wysokości i niemal dwa i pół metra szerokości. Ta ogromna skala wydaje nam się znacząca: przelotne spojrzenie na czyjąś twarz zostaje rozciągnięte w doświadczenie, od którego trudno się uwolnić. Na reprodukcji możemy objąć ją wzrokiem jak fotografię. Przed oryginałem musielibyśmy zmierzyć się z obecnością znacznie większą od nas samych.
Saville namalowała siebie! W komentarzu do dzieła wyjaśniła, że przedstawiła własną głowę ułożoną na boku, z lustrem odbijającym oko. To ważny szczegół: fragment twarzy przy dolnej krawędzi obrazu jest odbiciem. Artystka świadomie nawiązała do długiej tradycji wykorzystywania zwierciadła w portrecie. Jednak wiedza o lustrze raczej nie uspokaja naszego spojrzenia.
Czerwienie i brunatne tony budzą skojarzenia z bólem. Nierówności farby mogą wyglądać jak naruszenia skóry. Łatwo pomyśleć o otarciu, sińcu, krwi, ranie. Julie Ellis [2], opisując spotkanie z „Reverse” w Tate Britain, zwróciła uwagę właśnie na tę niepewność: malarska powierzchnia sugeruje miejscami zakrwawione ciało, lecz nie daje podstaw do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Przyłapujemy się więc sami na instynktownym dopowiadaniu historii. Chcemy wiedzieć, dlaczego kobieta leży w taki sposób, skąd zaczerwienienie, co oznaczają jej usta i oczy. Jakby nazwanie przyczyny mogło osłabić nasze poruszenie. Jakbyśmy lepiej znosili widok cierpienia, któremu da się przypisać początek i koniec, niż samą świadomość, że ludzkie ciało jest tak podatne na zranienie. A może po prostu zbyt szybko doszukujemy się śladu krzywdy? Skóra ma przecież plamy, załamania, nierówny kolor. Pod naciskiem zmienia się kształt policzka, usta tracą symetrię. Żywa twarz nie zachowuje się jak starannie wybrany wizerunek. My sami znamy swoje twarze z lustra, lecz innym najchętniej pokazujemy wersję uporządkowaną: z odpowiednim wyrazem, w odpowiednim świetle.
Ceni się w sztuce szczerość, ale spotkanie z ciałem pozbawionym upiększeń potrafi nas speszyć. Chcielibyśmy prawdy, pod warunkiem że będzie dla nas łagodna i wygodna. „Reverse” wystawia to pragnienie na próbę. Pozostawia nas blisko twarzy, której wyrazu nie umiemy uporządkować w jedną emocję. Nie potrafimy powiedzieć, czy znajdujemy w niej bardziej zmęczenie, samotność, zmysłowość, rozpacz czy milczący opór. Każde z tych odczytań wydaje się możliwe, ale żadne nie wystarcza. I chyba nie chcielibyśmy tej niepewności usuwać. Zbyt łatwo także w życiu uznajemy, że wiemy, co oznacza cudze spojrzenie.
Przy „Reverse” myślimy o zaufaniu potrzebnym, by pozwolić komuś zobaczyć siebie bez przygotowania, bez uśmiechu zapewniającego, że wszystko jest dobrze. O chwilach, kiedy obecność drugiego człowieka jest bardzo potrzebna, choć nie mamy siły ani ochoty niczego mu tłumaczyć.
Fakt, że Jenny Saville posłużyła się własną twarzą tworząc „Reverse”, odczytujemy jako głęboko związany z jej postawą artystyczną: konsekwentnym przywracaniem malarstwu cielesności, która nie musi spełniać oczekiwań dotyczących kobiecego piękna. Malując siebie, artystka jest zarazem osobą patrzącą i oglądaną - sama decyduje, jak pokaże swoje ciało i na jaką próbę wystawi spojrzenie widza. W tym geście dostrzegamy szczególną uczciwość: własną twarz poddaje tej samej bezkompromisowej obserwacji, z jaką przygląda się innym. Być może dlatego „Reverse” tak nas porusza. Czujemy, że za swobodą malarskiego gestu stoi bardzo osobista odwaga: pozwolić się zobaczyć i nie obiecywać nikomu, że będzie to widok łatwy.
Historia wystawiennicza (wybór): „Reverse” prezentowano m.in. na wystawach: Jenny Saville: Migrants w galerii Gagosian w Nowym Jorku (2003) All Too Human w Tate Britain w Londynie (2018) Jenny Saville: The Anatomy of Painting w National Portrait Gallery w Londynie (2025) i Modern Art Museum of Fort Worth (2025–2026), a następnie Jenny Saville a Ca’ Pesaro w Wenecji (28 marca – 22 listopada 2026). Obraz pozostaje własnością prywatną.
________________________
PRZYPISY[1] Jenny Saville (ur. 1970 w Cambridge) — brytyjska malarka związana z pokoleniem Young British Artists, absolwentka Glasgow School of Art. Znana z monumentalnych przedstawień ludzkiego ciała, zwłaszcza kobiecego, ukazywanego bez idealizacji. Jej malarstwo łączy dosadną cielesność z ekspresyjnym operowaniem farbą, oscylując między figuracją a abstrakcją.[2] Julie Ellis, artystka i autorka bloga poświęconego malarstwu. W opublikowanym 18 maja 2020 roku omówieniu „Reverse” opisała swoje wrażenia z oglądania obrazu na wystawie „All Too Human” w londyńskiej Tate Britain w 2018 roku, zwracając uwagę na jego skalę, zmysłowość i niejednoznaczność sugerowanych obrażeń skóry.