Koty na obrazach Suzanne Valadon wyglądają tak, jakby doskonale wiedziały, że trafiły pod właściwy adres. Wygodne siedzenia, miękkie tkaniny, towarzystwo ludzi, którzy najwyraźniej nie mają nic pilniejszego do roboty niż malowanie kocich portretów. A do tego - oczywiście jeśli wierzyć opowieściom - kawior! Doprawdy, można było gorzej urządzić się na Montmartrze.
Suzanne Valadon (1865–1938), znakomita francuska malarka, wcześniej modelka Renoira i Toulouse-Lautreca, dzieliła dom przy rue Cortot z licznymi kotami i psami. Zwierzęta należały do jej codziennego świata, toteż w sposób zupełnie naturalny trafiały również na obrazy. Można sobie wyobrazić, że przy takiej liczbie czworonożnych domowników znalezienie wolnego fotela wymagało dyplomatycznych negocjacji.
Spośród kociego towarzystwa szczególną sławę zdobył Raminou. Na jego portrecie, datowanym przez Centre Pompidou na około 1917 rok, artystka napisała po prostu: „Mon Raminou” — „Mój Raminou”. Dwa słowa, a mówią o uczuciach więcej niż niejeden uczony wywód. Choć sam zainteresowany zapewne zdecydowanie odwróciłby tę zależność: to przecież Suzanne była jego człowiekiem.