Twarz, dłonie i ciało kobiety.
Francis Picabia



Ilona Osińska i Piotr Mierzejewski





Francis Picabia: "Twarz, dłonie i ciało kobiety". Rok: 1932

Technika: lawowanie tuszem i węgiel na papierze. Wymiary: około 64 × 49 cm.




Ten rysunek zachwyca nas.


Francis Picabia [1] stworzył go w 1932 roku i nadał mu tytuł niemal ostentacyjnie prosty: „Twarz, dłonie i ciało kobiety” (Visage, mains et corps de femme). Nie ukrywał więc, co chciał nam pokazać. Twarz, dłonie i ciało - trzy elementy kobiecej urody, trzy źródła zmysłowości, trzy tematy, z których mniej utalentowany artysta zrobiłby zapewne banalny akt albo sentymentalny portret.


Picabia zrobił coś znacznie ciekawszego. Na arkuszu papieru, za pomocą węgla i lawowanego tuszu [2], zbudował kompozycję, w której parę wizerunków przenika się i nachodzi na siebie. Obraz należy do słynnego jego cyklu „Przezroczystości” (Transparences) - prac opartych na nakładaniu postaci, konturów i fragmentów ciała, jak gdyby artysta rysował na kilku taflach szkła, a następnie ustawił je jedna za drugą. Powstawały w ten sposób prace przypominające wielokrotną ekspozycję fotograficzną: żadna figura nie jest całkowicie pierwszoplanowa, ale żadna też nie znika.


Widzimy nagą młodą kobietę. Unosi ręce i zakłada je za głowę w geście swobodnym, naturalnym, a jednocześnie subtelnie prowokującym. Nie wykonuje żadnego gwałtownego ruchu, nie demonstruje swojej nagości. Usta ma lekko rozchylone, oczy skierowane w górę.


Ona po prostu jest - spokojna, odprężona i świadoma własnego ciała. Jej poza ma w sobie coś z porannego przeciągania się, coś z chwili uchwyconej przed lustrem, a może z pozowania, które dopiero za moment stanie się całkowicie świadome.


Erotyka tej postaci nie jest natarczywa. Picabia nie epatuje nagością. Pozwala jej działać cicho, niemal mimochodem.


Przez ciało kobiety przebiega jednak ogromna twarz. Oczy, nos i usta nie należą do tej samej skali ani do tego samego porządku. Wielkie, mocno podkreślone oczy spoglądają gdzieś obok widza, czerwone usta przyciągają uwagę, a linie policzka i brody przecinają tors nagiej postaci. Z obu stron pojawiają się dłonie. Są smukłe, eleganckie, niemal teatralne.


I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa magia tego rysunku. Nie potrafimy już rozstrzygnąć, gdzie kończy się jedna kobieta, a zaczyna druga. Twarz staje się ciałem, ciało przenika w portret, dłonie otaczają całość jak ruchoma rama. Fragmenty nie walczą ze sobą. Przeciwnie, układają się w niezwykle lekką, wyrafinowaną arabeskę.


Picabia rozbił kobiecy wizerunek na części, ale go nie zniszczył. Wydobył z niego jeszcze więcej uroku. Pokazal, że piękno może istnieć równocześnie w spojrzeniu, geście dłoni, linii ramienia, zarysie piersi i spokojnej pewności własnego ciała.


W tej kompozycji nie ma ciężaru. Nawet nagość wydaje się niemal ulotna. Cieliste i czerwonawe plamy jedynie muskają papier, a czarne linie biegną swobodnie, czasem gwałtownie, lecz zawsze z absolutną pewnością.


Picabia nie poprawia, nie wygładza i nie tłumaczy. Każdy gest jego ręki zdaje się ostateczny. To właśnie jedna z oznak mistrzowskiej klasy. Artysta pozwolił sobie na pozorną niedbałość tylko dlatego, że doskonale wiedział, co robi. Linie mogą się krzyżować, kontury mogą rozpadać się i znikać, a części ciała mogą należeć jednocześnie do kilku postaci. Mimo to kompozycja zachowuje elegancję, rytm i wyjątkową wizualną harmonię.


Erotyzm tej pracy rodzi się nie tyle z samej nagości, ile z nakładania się spojrzeń i dotyków. Dłonie znajdują się blisko twarzy i ciała, lecz nie wiadomo, czy głaszczą, zasłaniają, czy tylko trwają w intrygującym, wyuczonym geście. Oczy patrzą, usta zdają się gotowe do wypowiedzenia słowa, ciało pozostaje otwarte i spokojne. Nie ma tu brutalności ani dosłowności. Jest za to subtelna gra wyobraźni.


Picabia wiedział, że prawdziwa zmysłowość zaczyna się tam, gdzie artysta nie pokazuje wszystkiego zbyt jednoznacznie. Można powiedzieć, że „Twarz, dłonie i ciało kobiety” jest nie tyle przedstawieniem konkretnej modelki, ile pochwałą kobiecości jako zjawiska nieuchwytnego. Kobieta jest tu jednocześnie ciałem, twarzą, gestem, wspomnieniem i fantazją. Nie da się jej zamknąć w jednym konturze ani jednym spojrzeniu.


Zapewne dlatego rysunek tak zachwyca. Jest zmysłowy, ale nie wulgarny. Dekoracyjny, lecz nie powierzchowny. Lekki, ale nie błahy. Picabia pozwalił sobie na artystyczną zabawę, a zarazem pokazał całą swoją klasę: pewność ręki, wyczucie rytmu i niezwykłą zdolność przekształcania prostego aktu kobiecego w obraz pełen tajemnicy.


Twarz, dłonie i ciało kobiety. A przede wszystkim - cudowna swoboda wielkiego artysty.



PRZYPISY


1. Francis Picabia (1879–1953) – francuski malarz, rysownik i poeta, jeden z najbardziej niepokornych artystów XX wieku. Związany był kolejno m.in. z kubizmem, dadaizmem, abstrakcją i surrealizmem, lecz nie podporządkował się trwale żadnemu kierunkowi.


2. Tusz lawowany – technika rysunkowa polegająca na rozcieńczaniu tuszu wodą i nakładaniu go pędzlem w formie półprzezroczystych plam o różnym natężeniu. Pozwala uzyskać subtelne przejścia tonalne, światłocień i efekt zbliżony do akwareli.



👉 Więcej o sztuce i jej nieoczywistych historiach: osinska-mierzejewski.info.







MICHAŁKI

czyli to i owo sprzed lat

ILONA OSIŃSKA & PIOTR MIERZEJEWSKI

od 2024