Strzelający modlitewnik doży Morosiniego.
Osobliwe spotkanie sacrum z profanum



ILONA OSIŃSKA & PIOTR MIERZEJEWSKI







Modlitewnik Francesca Morosiniego, doży Wenecji, z ukrytym mechanizmem strzelającym,

uruchamianym przez pociągnięcie jedwabnej zakładki — osobliwe spotkanie sacrum z profanum.




Gdy sacrum spotyka się z profanum, powstają niekiedy przedmioty równie fascynujące, co niepokojące. Taki właśnie obiekt przyciągnął naszą uwagę w weneckim Museo Correr. Oficjalnie nosi on nazwę Libro di preghiere con pistola del Doge Morosini czyli Modlitewnik z pistoletem doży Morosiniego. W internecie najczęściej jest nazywany „Biblią z pistoletem”.


Eksponat datowany jest na połowę XVII wieku, a dokładniej na lata 1640–1660. Wykonawcę przedmiotu uznaje się za anonimowego, a jako materiały wymienia się stal, skórę i papier.


Nie był to zwyczajny pistolet wsunięty do wydrążonej skrytki. Książka stanowiła bowiem istotną część konstrukcji broni. Lufę przymocowano bezpośrednio do oprawy modlitewnika, natomiast w wyciętym bloku kart umieszczono mechanizm skałkowy. Najbardziej pomysłowy był spust. Tworzył go wystający z grzbietu trzpień, opleciony jedwabną nicią i upozorowany na zakładkę. Broń można było uruchomić tylko wtedy, gdy książka pozostawała zamknięta. Wystarczyło skierować jej grzbiet w stronę celu i pociągnąć za jedwabny sznurek. Brak jednak informacji, czy z broni kiedykolwiek wystrzelono ani czy Francesco Morosini znalazł się w sytuacji, w której musiałby użyć jej do obrony. Istnieje jednak przesłanka, że broni nigdy nie wykorzystano: górna krawędź książki, przez którą musiałby przejść pocisk, pozostała nieuszkodzona.


Modlitewnik doży zrobił na nas silne wrażenie. Pistolet ukryty w szkatułce, lasce czy części stroju byłby przede wszystkim popisem rusznikarskiego kunsztu. Tutaj jednak narzędzie śmierci schowano w księdze służącej spotkaniu człowieka z Bogiem. Przedmiot mający kierować myśl ku zbawieniu mógł w jednej chwili odebrać komuś doczesne życie. Czy Morosini odczuwał moralny i teologiczny ciężar tego paradoksu? Szczerze wątpimy.







Francesco Morosini (1619–1694) był weneckim arystokratą, admirałem i dowódcą, który znaczną część życia spędził na wojnach z Imperium Osmańskim. Zdobycie Peloponezu przyniosło mu przydomek „Peloponezyjczyka”, lecz podległa mu artyleria zapisała się również w historii zniszczeniem znacznej części ateńskiego Partenonu w 1687 roku. Rok później Morosini został dożą Wenecji, ale nawet jako głowa republiki pozostał przede wszystkim żołnierzem — zmarł podczas kolejnej wyprawy wojennej.







O sztuce i jej nieoczywistych historiach 👉 osinska-mierzejewski.info

.





Michałki nie tylko artystyczne

Ilona Osińska & Piotr Mierzejewski

od 2024