Gdy sacrum spotyka się z profanum, powstają niekiedy przedmioty równie fascynujące, co niepokojące. Taki właśnie obiekt przyciągnął naszą uwagę w weneckim Museo Correr. Oficjalnie nosi on nazwę Libro di preghiere con pistola del Doge Morosini czyli Modlitewnik z pistoletem doży Morosiniego. W internecie najczęściej jest nazywany „Biblią z pistoletem”.
Eksponat datowany jest na połowę XVII wieku, a dokładniej na lata 1640–1660. Wykonawcę przedmiotu uznaje się za anonimowego, a jako materiały wymienia się stal, skórę i papier.
Nie był to zwyczajny pistolet wsunięty do wydrążonej skrytki. Książka stanowiła bowiem istotną część konstrukcji broni. Lufę przymocowano bezpośrednio do oprawy modlitewnika, natomiast w wyciętym bloku kart umieszczono mechanizm skałkowy. Najbardziej pomysłowy był spust. Tworzył go wystający z grzbietu trzpień, opleciony jedwabną nicią i upozorowany na zakładkę. Broń można było uruchomić tylko wtedy, gdy książka pozostawała zamknięta. Wystarczyło skierować jej grzbiet w stronę celu i pociągnąć za jedwabny sznurek. Brak jednak informacji, czy z broni kiedykolwiek wystrzelono ani czy Francesco Morosini znalazł się w sytuacji, w której musiałby użyć jej do obrony. Istnieje jednak przesłanka, że broni nigdy nie wykorzystano: górna krawędź książki, przez którą musiałby przejść pocisk, pozostała nieuszkodzona.
Modlitewnik doży zrobił na nas silne wrażenie. Pistolet ukryty w szkatułce, lasce czy części stroju byłby przede wszystkim popisem rusznikarskiego kunsztu. Tutaj jednak narzędzie śmierci schowano w księdze służącej spotkaniu człowieka z Bogiem. Przedmiot mający kierować myśl ku zbawieniu mógł w jednej chwili odebrać komuś doczesne życie. Czy Morosini odczuwał moralny i teologiczny ciężar tego paradoksu? Szczerze wątpimy.